-
Eurowybory2009
-
2009-03-06 16:22:22
Wyścig po europejskie diety
Od nowej kadencji każdy eurodeputowany będzie zarabiał ponad 7,6 tysięcy euro, czyli prawie 35 tysięcy złotych. Dla naszych eurodeputowanych to olbrzymia podwyżka, ponieaż dotychczas dostawali oni równowartość wynagrodzenia posła w Sejmie - ponad 10 tysięcy złotych (ok. 2,2 tysięcy euro). Pięcioletni mandat w europarlamencie oznacza jednak nie tylko wyższe zarobki, ale także prestiż i dodatkowe przywileje. Jest się więc o co ścigać.
Jak informuje "Rzeczpospolita", od czerwca tego roku polski eurodeputowany zarobi trzy razy więcej niż jego poprzednik. Nieznacznie więcej zarobią też niemieccy europarlamentarzyści. Oni oraz Polacy się cieszą, ale ich koledzy z innych krajów martwią. Najbardziej poszkodowani będą Włosi, którzy otrzymywali dotychczas 13 tysięcy euro miesięcznie, czyli ok. 60 tysięcy złotych.
Prezydent Lech Kaczyński zadeklarował, że termin wyborów do Parlamentu Europejskiego ogłosi 9 marca. Wyścig ruszy więc na dobre. Stawką są nie tylko 50 "polskie" miejsca, ale także wysokie zarobki i przywileje.
Pensja podstawowa to jednak nie wszystko, bo dochodzą do niej jeszcze diety, zwroty kosztów podróży oraz 4 tysiące euro na prowadzenie biur. Brytyjska organizacja Tax Payers Alliance szacuje, że dotychczasowe, niewynikające z pensji , dochody eurodeputowanego mogą przekroczyć nawet milion euro.
Prezydent zapewnił wprawdzie, że nie zawetuje proponowanej przez rząd nowelizacji ordynacji wyborczej, skieruje ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego. Tę nowelizację posłowie uchwalili w połowie lutego tego roku. Zakłada ona m.in. możliwość przeprowadzania wyborów w ciągu dwóch dni. Wyborcy mogliby zatem pójść do urn nie tylko w niedzielę, ale i w sobotę. W wypadku zbliżających się eurowyborów oznaczałoby to najprawdopodobniej sobotę, 6 czerwca, i niedzielę, 7 czerwca. Według jej zwolenników, nowelizacja pomogłaby zwiększyć frekwencję. Przeciwnicy pomysłu wskazują natomiast na zwiększone koszty całej operacji.
W 2004 roku, w poprzednich eurowyborach, na polskich eurodeputowanych czekały 54 miejsca w Parlamencie Europejskim. Teraz, po przystąpieniu do UE Rumunii i Bułgarii, ich liczba zmniejszyła się do 50.
Fot. Komisja Europejska

