Szukaj w serwisie

img img

Menu

img img

Informacje

img img

Euroinformacje

img img

Wiadomości z UE

Ponad 20 mln euro na budowę fabryki biopaliw w Polsce
I Europejski Tydzień e-Umiejętności
Na gorących źródłach: Polska pięknieje dzięki wsparciu Brukseli
Sztuka wspiera regionalny wzrost w Irlandii Zachodniej
Dyrektywa usługowa wchodzi w życie

Partnerzy

img img

EurActiv.pl
Naturalnie

Europolityka

img img
drukuj

2009-12-01 14:52:39

Europa solidarna


Rozmowa z MARKIEM JURKIEM, przewodniczącym Prawicy Rzeczypospolitej, marszałkiem Sejmu V kadencji (2005-2007)

* Poniższa rozmowa jest fragmentem książki „Historia ruszyła z kopyta” (Wydawnictwo Zysk i S-ka), zawierającej wywiady z czołowymi bohaterami wydarzeń ostatniego dwudziestolecia i jego komentatorami. Oprócz wywiadów zawiera także opis przygód związanych z dotarciem do rozmówców lub zapis redakcyjnych anegdot, odsłania więc „dziennikarską kuchnię”, pokazując, że gdzie nie pomoże wytrwałość, czasem przyda się fortel.


- Bassam Tibi, ekspert do spraw islamu, ostrzega, iż jeżeli Europa będzie się rozwijała bez ideologii, to jej miejsce zostanie zastąpione przez islam. Inni twierdzą, że tę pustkę po chrześcijaństwie już częściowo wypełnia ekologia, która dla wielu staje się nie tyle nauką, co ideologią, czymś w rodzaju religii. 

- Papież Benedykt XVI jest bardzo „zielony”. Uważa on niszczenie natury za formę przemocy i wobec natury, którą dał nam Bóg, i wobec ludzi, którzy mają prawo z niej korzystać. Ojciec Święty bardzo mocno stawia na wzrost odpowiedzialności ekologicznej.

Nasze problemy nie kończą się na tym, że są ludzie, którzy nie wierzą w Boga, którzy nawet nie chcą żyć w rodzinie, którym nie przeszkadza pornografia itd. Skoro państwo powinno brać pod uwagę ich niewiarę, to również powinno brać pod uwagę wiarę innych obywateli. O rodzinie można rozmawiać, zastanawiając się, czy malejąca liczba trwałych rodzin bardziej pozwoli przetrwać naszemu społeczeństwu i zachować jego dziedzictwo, czy trwałe rodziny. O pornografii można rozmawiać, zastanawiając się, czy nie narusza to niezbywalnej ludzkiej godności, szczególnie kobiet, czy wykracza poza jej granice. O tym wszystkim trzeba rozmawiać.

Bardzo poważnym problemem jest oportunistyczna centroprawica, politycy, którzy twierdzą, że może mamy rację, ale to i tak bez znaczenia – bo nie jest ważna prawda, dobro społeczne, przyszłość, tylko doraźny pragmatyzm wyborczy. Demokracja to władza narodu, więc konformizm wyborczy to zwykły serwilizm wobec władzy. Oportunizm wyborczy to nie solidarność, która troszczy się o przyszłość ludzi, do których się zwraca. To serwilizm, który od wyborców chce przede wszystkim władzy. I odrzuci każdą sprawę, która wyborczą walkę o władzę uczyni trudniejszą.

Historyczna rola polskiej inteligencji polegała na przywództwie narodowym i podnoszeniu świadomości narodowo-obywatelskiej ogółu, a nie na zabiegach o władzę poprzez pochlebstwa. Przez dwieście lat – od czasów stanisławowskich do „Solidarności” – inteligencja chciała podnieść świadomość społeczeństwa. W Trzeciej Rzeczypospolitej ciągle słyszę, że zadaniem inteligencji jest obniżyć swoją odpowiedzialność do oczekiwań konsumpcyjnych większości: większości, która zresztą w większości nie głosuje. Radykalna centroprawica nie dlatego odrzuca nasze poglądy, że przeciwstawia im inne, lecz dlatego, że są niewygodne w zabiegach o władzę.

- Polityka jest przecież sztuką kompromisu, także z niewierzącymi.

- Nawet kompromis zakłada poglądy. Tu chodzi jednak wyłącznie o zabiegi o władzę – pojawili się inżynierowie życia mas, którzy chcą wszystkim zaprogramować kompromis, a sami dostać za to władzę. Z tym problemem zderzyliśmy się w pracach konstytucyjnych – powiedziałem liderom PiS-u, że żadni przekonani aborcjoniści nie wyrządzili sprawie tyle szkody ile ich oportunizm.

- Często odnosi się wrażenie, że politycy katoliccy więcej oczekują od demokratycznego państwa niż biskupi czy inni przedstawiciele Kościoła.

- Nie sądzę, ale różnica między politykami a biskupami jest taka, że politycy mają dzieci, wnuki i dla nich kwestia cywilizacji chrześcijańskiej jest sprawą najzupełniej egzystencjalną. Zawsze najbardziej zależało mi na chrześcijańskim wychowaniu naszych dzieci i chciałbym również, żeby ich dzieci żyły w tej kulturze chrześcijańskiej, która była dla nas wsparciem. Chcę tego jako człowiek, który przeszedł normalną drogę swojego pokolenia, z wszystkimi jej alternatywami.

Kiedy Polska po raz pierwszy odzyskała niepodległość, czyli ledwie 90 lat temu, toczyła się debata, jaki ma być hymn narodowy, bo to wcale nie było takie oczywiste. Mazurek Dąbrowskiego to właśnie taki kompromis, choć komuś bardziej się może podobać „Bogurodzica”, „Boże coś Polskę”, „Gaude Mater Polonia” albo – „Czerwony Sztandar” z 1905 r. Kompromis często buduje wspólnotę, podobnie jak solidarność. W jaki sposób społeczeństwo pielęgnuje pamięć historyczną? Między innymi stawiając pomniki i nazywając ulice. Gdyby komuś na prawicy przyszło do głowy usuwać wszystkie nazwiska socjalistyczne z naszych ulic, pierwszy sprzeciwiłbym się takiemu barbarzyństwu. Tradycja Arciszewskiego, Pajdaka, Perla, Pragiera, Pużaka nie jest moją tradycją polityczną, ale to byli wspaniali ludzie, a ich życie stanowi część mojej tradycji narodowej. Katolicy są o wiele bardziej gotowi solidarnie żyć w społeczeństwie, odrzucającym nasze zasady, niż nasi oponenci w społeczeństwie przyjmującym zasady chrześcijańskie. Chrześcijaństwo przyjmuje jako coś naturalnego, że świat nie jest taki, jakiego byśmy pragnęli, że spotykamy się z ludźmi, którzy wierzą w co innego. Ale druga strona reaguje często agresywnie na każdy przejaw wiary, obecności chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo w kulturze liberalnej jest obiektem mniejszej lub większej nietolerancji. Trzecia Republika Francuska była wojująco antykatolicka, szczególnie od 1901 r., ale wiernie służyli jej katoliccy oficerowie i dyplomaci, bo to była ich Ojczyzna. Samo pojęcie Ojczyzny czy solidarności narodowej zakłada spotkanie z ludźmi inaczej myślącymi. Dzisiaj katolicyzm broni nie tylko rozumu, ale także wartości republikańskich, Rzeczypospolitej, solidarności ludzkiej, naszych wzajemnych obowiązków, często wobec ludzi, którzy myślą zupełnie inaczej niż my.

- Opowiada się pan za Europą Ojczyzn. Ten model nie znajduje zbyt dużego poparcia w Unii Europejskiej.

- Dzisiaj w Europie potrzebna jest autentyczna solidarność, a to oznacza po części intensyfikację wspólnych działań, ale zwolnienie tempa budowy wspólnych instytucji. Bo instytucje winny służyć solidarnie ustalonym celom, a nie solidarność powinna być podporządkowana ośrodkowi kierowniczemu Unii. Zasadą polskiej polityki europejskiej winno być: tyle wspólnych instytucji i kompetencji, ile wspólnych wartości i interesów.

Jeżeli mówimy o prawdziwej solidarności, Europa Środkowa powinna skorzystać z takiej samej pomocy w wyrównywaniu poziomu życia z zachodnią częścią Unii, jak wcześniej Europa Południowa czy Irlandia. Tym bardziej, że Europa Południowa żyła w wolnym świecie, a my nie. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że tamte państwa nie mają żadnego obowiązku wobec Europy Środkowej. Ale jeżeli jesteśmy wspólnotą, to mamy wzajemne obowiązki. W ich imię ograniczyliśmy eksport w kluczowych dziedzinach w latach 90-tych, ograniczamy produkcję rolną. My realizujemy solidarność. A jeżeli nie wszyscy chcą ją realizować, to w imię czego tworzyć instytucje? Polska z roku na rok będzie płacić coraz większą składkę unijną, bo jest to pochodna dochodu narodowego. W pewnym momencie będziemy płatnikami netto, a jako rzecznicy rozszerzenia jesteśmy gotowi ponosić cięższe obowiązki.

Unia powinna być solidarna również wobec takich krajów, które chciałyby z nami współpracować, a dzisiaj są na zewnątrz struktur europejskich – wobec Ukrainy i Gruzji…

Rozmawiała Maria Graczyk

Więcej na stronie EurActiv.pl (http://www.euractiv.pl/eurowybory/wywiad/marek-jurek-europa-solidarna-000639)
Fot. www.marekjurek.pl

Newsletter

img img

Sponsorzy

img img

Linki sponsorowane

img img

Bruksela na telefon


Dopłaty na kolektory