Przejdź do głównej zawartości

Odzyskajmy władzę! – wywiad z prof. Benjaminem Barberem



Benjamin Barber o Unii Europejskiej UE eurowybory
B. Barber: "Nie można odbierać polityce suwerenności i przekazywać jej bankom, biznesowi, technokratom a potem oczekiwać, że ludzie będą traktowali wybory na serio".

Jego zdaniem, powodem kryzysu strefy euro nie są kwestie ekonomiczne, choć oczywiście te powody także odgrywają swoją rolę, lecz brak zaufania w istotę demokracji. – Jeżeli ludzie w Atenach pomyśleliby: „Jesteśmy przede wszystkim Europejczykami i, dla dobra Europy, zdecydujemy się na wyrzeczenia”, sytuacja wyglądałaby inaczej – przekonuje prof. Barber. – Powiedziano im jednak, że mają się wyrzec swojego państwa opiekuńczego i poświęcić swoje miejsca pracy dla jakiś technokratów i bankierów! Nie chodziło o dobro Europy, lecz o dobro europejskiego banku. 

„Europa to euro, a nie Europejczycy”
Pytany, jak zachęcić Europejczyków, zwłaszcza młodych, do głosowania odpowiedział:- Twierdzenie, że ludzie nie są zainteresowani wyborami jest nie fair. Oni nie wiedzą, czy te wybory mają jakieś znaczenie, nie traktują ich już poważnie, są sceptyczni wobec polityki. Nie można jednak powiedzieć, że Europejczycy są przeciwni demokratycznej Europie. Oni uważają, że jej nie ma. Sądzą, że istnieje demokratyczna Europa dowodzona przez technokratów w Brukseli. Sądzą, że istnieje ekonomiczna Europa, należąca do banków i korporacji. Sądzą, że istnieje nawet polityczna Europa, należąca do polityków. Nie sądzą jednak, by istniała Europa obywatelska, która daje im władzę i oddaje głos.
Polityka, przekonuje amerykański politolog, sprowadza się do władzy. Jego zdaniem, nie ma ludzi nie zainteresowanych władzą. – Ludzie mówią, że nie interesują się polityką, bo sądzą, iż władza jest gdzieindziej. Trzeba dać ludziom władzę, sprawić, by czuli, że ich głos ma znaczenie. W Atenach ludzie na kogoś głosowali. I co z tego? Ich kraj nadal bankrutuje, jest zakładnikiem banków, to banki mówią greckiemu rządowi, co on ma robić, bez względu na to, co o tym sądzą jego przedstawiciele. Po co więc głosować? Skoro można jedynie nawoływać swoich rodaków, by byli dobrymi obywatelami. Nie można odbierać polityce suwerenności i przekazywać jej bankom, biznesowi, technokratom a potem oczekiwać, że ludzie będą traktowali wybory na serio. Dlaczego mieliby tak robić? Należy zmienić władzę, przeprowadzić rewolucję, zrobić cokolwiek, co zadziała. Odzyskać władzę! 

Największym zagrożeniem jest bierność
W swojej ostatniej książce „A gdyby światem rządzili burmistrzowie” prof. Barber stara się nas przekonać o renesansie znaczenia miast, dobrych burmistrzów, samorządów. Jest też wielkim orędownikiem francuskiego modelu obywatelstwa, citoyenneté. To w nim upatruje panaceum na współczesne troski Europy: – Odpowiedzią na muzułmanów nie są chrześcijanie. Odpowiedzią na muzułmanów jest citoyenneté, jest europejska obywatelskość, tożsamość. Ale ponieważ nadal tego nie mamy, jedyne nasze reakcje to: Jesteś muzułmaninem? Jestem chrześcijaninem, Żydem, Hindu. Tę walkę przegra każdy, gdyż wprowadza ona podziały, wojny religijne. A tych ostatnich mieliśmy dosyć przez tysiąclecia. Citoyenneté zakłada natomiast, że możemy być różni, ale jesteśmy obywatelami tej samej wspólnoty. Pomimo lub nawet ze względu na nasze różnice i naszą różnorodność. Mamy dwa wybory – albo przekształcimy nasze różnice w permanentną wojnę, albo je pokonamy, czyniąc z nich część naszego wspólnego obywatelstwa. 

Według Barbera, obecny kryzys nie dotyczy gospodarki czy banków – on jest kryzysem demokracji, kryzysem zaufania. Ludzie nie ufają swoim władzom, swoim politykom, premierom. – Politycy tego problemu nie rozwiążą, z pewnością nie zrobią też tego banki czy korporacje. Muszą to zrobić ludzie – przekonuje. – Jeśli młodzi ludzie będą jednak przede wszystkim oglądać telewizję, słuchać muzyki z całego świata i grać na swoich iphonach, to co wtedy? Największym zagrożeniem dla demokracji jest obojętność, ludzka bierność. (mg)

* Cały wywiad znajduje się TUTAJ.
Fot. KE

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Benjamin Barber: Europa? Nie widzę

W związku z nadchodzącymi eurowyborami warto przypomnieć sobie, jak Unię Europejską postrzegał Benjamin Barber*.



Maria Graczyk: – Spędził pan dużo czasu w Europie, m.in. we Francji, Szwajcarii, Anglii i w Niemczech. Co pan widzi, spoglądając na nasz kontynent – poszczególne kraje czy Unię Europejską? Benjamin Barber: – Widzę strefę euro, bo wydaję euro. Dostrzegam też aspiracje wśród młodych ludzi, by być Europejczykami, wspólnie muzykują, podróżują, ale to jest przejaw kultury, a nie społeczeństwa obywatelskiego. W Europie brakuje przestrzeni dla obywateli. Dlatego z politycznego punktu widzenia, zauważam Niemcy, Włochy, Hiszpanię, Polskę. Europy nie widzę. 
– Tak jak kiedyś Włochy potrzebowały Włochów, tak my teraz – Europejczyków. – Owszem, ale istnieje euro, a to jest przeciwieństwo. Macie euro, ale nie macie Europejczyków – w ten sposób to zostało zaplanowane. Zaczęło się od wspólnoty węgla i stali, potem pojawiła się europejska wspólnota, a w końcu i Unia Europejska. Ale unii nigdy …

Przemówienie papeża Franciszka w Parlamencie Europejskim

Przemówienie papieża Franciszka wygłoszone w Parlamencie Europejskim w Strasburgu 25 listopada 2014 roku. Ojciec Święty mówił m.in.: „Jak zatem przywrócić nadzieję na przyszłość, aby wychodząc od młodych pokoleń odnaleźć ufność, by dążyć do wielkiego ideału Europy zjednoczonej, żyjącej w pokoju, twórczej i przedsiębiorczej, szanującej prawa i świadomej swoich obowiązków? Pozwólcie, że odpowiadając na to pytanie posłużę się obrazem. Jednym z najbardziej znanych fresków Rafaela znajdujących się w Watykanie jest tzw. Szkoła Ateńska. W jego centrum znajdują się Platon i Arystoteles. Pierwszy z palcem wskazującym w górę, ku światu idei, można powiedzieć ku niebu; drugi wyciąga rękę do przodu, w kierunku widza, ku ziemi, ku konkretnej rzeczywistości. Wydaje mi się, że obraz ten dobrze opisuje Europę i jej historię, na którą składa się ciągłe spotkanie między niebem a ziemią, gdzie niebo wskazuje otwarcie na transcendencję, na Boga, które od zawsze wyróżniało Europejczyków, zaś ziemia przeds…

Jan Zielonka: Pomysł na Europę pilnie poszukiwany

Rozmowa z JANEM ZIELONKĄ, polsko-brytyjskim politologiem, profesorem Studiów Europejskich na Uniwersytecie w Oksfordzie  Maria Graczyk: - Unia Europejska znajduje się na ostrym zakręcie. Jaki kierunek może obrać? Jan Zielonka: - Na razie maszerujemy w miejscu. Pozorujemy reformy, odgrzewamy stare idee, których nie zrealizowaliśmy w czasach, gdy była lepsza koniunktura. A tymczasem życie idzie dalej. Wszyscy czekali na rezultaty wyborów we Francji i w Niemczech. Dzisiaj wiemy, że ich wynik nie doprowadzi to do istotnych zmian instytucjonalnych w ramach Unii. Czyli te poważne zmiany prawdopodobnie będą musiały być wymuszone przez wstrząsy zewnętrzne i w związku z tym będą chaotyczne i bolesne.
- Ale presję wywiera już kryzys związany z uchodźcami oraz Brexit. - Mimo tego nic się nie dzieje, politycy okopują się w dołkach. I wracają do swojej zdyskredytowanej w poprzednich latach polityki. Przykład? Uchodźcy. Przez wiele lat układaliśmy się z północnoafrykańskimi kacykami i wiemy, jak to się…